LIST Z PRZESZŁOŚCI. CO JEDENASTOLETNIA JA CHCIAŁAM POWIEDZIEĆ SOBIE TERAZ?

13:50:00



W ostatnich tygodniach  często napotykam się w na blogach na rozważania w stylu co powiedziałabym sobie dziesięć lat młodszej. I wiecie co? Mi zdarzyło się coś zupełnie odwrotnego.
Ciekawe rzeczy można odkryć w niepozornej szafce z papierami. Niby znam jej zawartość, wiem, gdzie co trzymam, a przeżyłam dziś nie lada zaskoczenie. Szukałam książki do projektu, a w moich rękach znalazł się zeszyt z podstawówki. Czwarta be, język polski. Muszę przyznać, że bardzo lubiłam pana polonistę, uczył ciekawie, dużo z nim pisaliśmy i nie raz na lekcji bolał mnie brzuch ze śmiechu. Dużo z tych zajęć wyniosłam.
I tak sobie wertuję ten zeszycik i trafiam na zadanie domowe. Zastanowię się jakie będą przyszłe losy od dziś do śmierci. Zaznaczę to na osi życia. Ciężkie zadanie jak dla jedenastolatki, czyż nie? Pamiętam, że trochę się nad tym głowiłam. Trudno mi uwierzyć, że przez naście lat ani razu nie powróciłam do tych zapisków. Przynajmniej dzięki temu mogę przeczytać swój list z przeszłości. Co chciałam powiedzieć sobie za czternaście lat? Czy plany mocno minęły się z rzeczywistością? 
Zobaczmy.


1 września 2005 - Rozpoczęcie nauki w gimnazjum. Początek listy jest bardzo łatwy;) 
Podróżujemy w czasie do roku 2007 zaznaczonego jako punkt bierzmowanie. No, tego też zbyt trudno przewidzieć nie było. Tylko rok nie ten, ale dwanaście miesięcy w tę czy tamtą stronę różnicy większej nie robi.
1 września 2008 - Pójdę do liceum z językiem angielskim - no, proszę  - strzeliłam! Podobnie jak maj 2011  i matura. 
Całkiem nieźle poszło przewidzenie losów na kolejne osiem lat. Jak będzie dalej? Sprawdźmy.
Nadchodzą najdłuższe, pomaturalne wakacje życia i wybieram kierunek studiów. Miała być filologia angielska, wyszła architektura krajobrazu. Blisko.
2012 - fascynacji językiem angielskim ciąg dalszy, na ten rok zaplanowałam  zdanie certyfikatu EFC. Not this time. Wyjazd do wakacyjnej szkoły językowej również nie był mi po drodze. Podobnie jak praca w zawodzie tłumacza rok później. Ciekawe, że do dziś wciąż blisko mi do tego języka, lubię go używać, ale jakoś nie idę w to zawodowo. 
2014  i prawo jazdy. Jak widać, już w podstawówce nie widziałam siebie zdającej prawko tuż po osiemnastych urodzinach. 
Za to jak już miałabym zostać kierowcą, to od razu kupić auto. Dobry plan! 
Jak dedukuję po grubości ołówka w punkcie kolejnym...jakieś piętnaście razy zmieniałam zdanie co do właściwego terminu ślubu. Padło na 2018. 26 lat to był moim zdaniem idelany wiek na małżeństwo. Hm...pożyjemy, zobaczymy!
Halo, halo...A gdzie 2016 i ukończenie studiów? Czyżbym chciała być wiecznym studentem?
Tymczasem nadchodzi skok w rok 2019 i zostaję właścicielką kota, psa i dwóch chomików. W 2002 byłam właścicielką jednej (mojej pierwszej, by the way) koszatniczki. To było za mało...marzyłam o rodzinie ze zwierzętami. Szybkie spojrzenie na mój obecny zwierzęcy inwentarz. Pies plus dziewięć koszy, to teraz a nie za trzy lata, oznacza spełnienie planu w około 300 procentach. I zdecydowanie na chwilę obecną wystarczy;)
Nadchodzi najważniejszy dzień życia i 12 listopada 2020 zostaję mamą Natalki i Ali.Miło będzie Was poznać!
W 2021, bez dyplomu, rozpoczynam pracę w szkole jako nauczycielka angielskiego. Nie mam bladego pojęcia za co w takim razie utrzymywałam się do tej pory, ale kto by się takimi drobiazgami przejmował. Może trafiłam w 2018 na męża-miliardera. Nigdy nie wiadomo.
Od 2021 to moment na i żyli długo i szczęśliwie. To mój ulubiony punkt na osi życia.

Tu zostaję i nigdzie się nie ruszam.


You Might Also Like

3 komentarze

  1. Świetny post. :) Ja nie pisałam takich rzeczy, więc raczej na nie trafię na mój list z przeszłości.

    pozulablog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny pomysł na posta - jest dowcipnie, inteligentnie, z przymrużeniem oka. Nic, tylko czytać! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie natknąć się na taki list z przeszłości i w tej chwili porównać go z rzeczywistością no i ta przyszłość, piękna i wymarzona rób wszystko by się spełniła. Przecież nie możesz zawieść tej małej dziewczynki która w Tobie pozostała gdzieś w głębi :)

    Dziękuję za odwiedziny i zapraszam w przyszłości :)
    Pozdrawiam
    Ania

    Ps. karteczkę tego typu robię od 2 do 3 godz. nie wiem czy ja się tak grzebię... ale jest przy tym troszkę pracy.

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM