Wiosenne postanowienia. Co warto zrobić?

12:32:00

Codziennie obserwuję czereśnię w ogrodzie. I nie mogę wyjść z podziwu, jak szybko - dosłownie w ciągu kilku dni - wyrzuciła milion kwiatów. Myślę, że wiosna to idealny czas, żeby sobie tak właśnie rozkwitnąć i znaleźć nowe pokłady energii. W dzisiejszym odcinku w roli ekspertów od rozkwitania w kwietniu występują rośliny z ogrodu.

Warto ruszyć tyłek i powiedzieć see you later rutynie. W ramach tego staram się w ostatnich miesiącach odkrywać nowe smaki. Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że polubię masło orzechowe, yerba matte o smaku waniliowym z kakao to dobrze bym się uśmiała. Największym odkryciem jest imbir - nie wiem czemu, ale wracam z przyjemnością, choć z ostrymi potrawami mi nie po drodze. Challenge do wakacji: zredukować liczbę spożywanego cukru, to dopiero wyzwanie! Na razie oduczyłam się jedzenia słodkich jogurtów zastępując je naturalnym z...cynamonem, za którym również do zimy średnio przepadałam. Cóż, tylko krowa nie zmienia poglądów...;-) Dobrze jest się czegoś nowego o sobie dowiedzieć, polecam!

Ten punkt ściśle wiążę z relacjami międzyludzkimi. Chciałabym lepiej rozumieć ludzi i to, dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej. Co nimi kieruje? Zdaję sobie sprawę, że każdy inaczej patrzy na świat, dlatego uważam, że nadszedł czas najwyższy powrócić do sympatycznej lektury czegoś psychologicznego. Jakoś lepiej się czuję, jeśli więcej rzeczy na świecie rozumiem.

To zdanie głośno krzyczy i woła do pracy magisterskiej, najtrafniej oddaje moje podeście. Wątpię, żeby nastał taki piękny dzień, kiedy będę hiperproduktywna i wyprodukuję pół pracy w dobę bądź dwie. Wolę realnie ocenić sytuację i swój zapał do pisania. Dużo lepiej u mnie sprawdza się tworzenie po trochu, ale codziennie, regularnie. Nawet najmniejsze wykonane zadanie jest lepsze od niekiwnięcia palcem. 

Na pierwszy rzut oka to zdanie to masło maślane w porównaniu ze słowami migdałka trójklapowego, ale nie: tu mam na myśli aktywność fizyczną. Brzmi to dość komicznie z ust człowieka o popsutym kolanie, ale paradoksalnie muszę się sporo ruszać, by powrócić do sprawności. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy jakie trudne może być schodzenie po schodach (o dziwo łatwiej idzie się do góry). Słowo-klucz na wiosnę to regularność! Bez codziennych ćwiczeń nie będzie rezultatów, a wręcz przeciwnie - będzie tylko gorzej. To zdecydowanie największa motywacja. Już nie rozpisuję się o tym, jaka to radość, kiedy widzi się postępy! 

Jestem bardzo ciekawa, jakie działania Wy podejmujecie wiosenną porą? Na czym się  skupiacie? 

do następnego razu!

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Jeśli chodzi o mnie to wiosną na pewno wprowadzam większą aktywność fizyczną, przede wszystkim długie spacery, rower i rolki. Trzeba korzystać z pogody! :) Yerba matte nie piłam, ale masło orzechowe jest pyszne! Co do imbiru to nie lubię, chociaż jest jeden wyjątek, ostatnio piłam piwo z sokiem imbirowym i smakowało! haha :D ale chyba się nie liczy :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woow, o takim soku to nawet nigdy nie słyszałam:D liczy się:D

      Usuń
  2. Czterema kończynami podpisuję się pod wszystkimi postanowieniami, zwłaszcza nr 4 i 5 :). A imbir...kocham miłością nieczystą :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imbir ma w sobie "to coś", zdecydowanie ;)

      Usuń
  3. motywacyjnie… tak jak lubię! ;)

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM