Jak napisać pracę magisterską? Kilka przydatnych trików.

23:05:00


Wierzę, że nie jestem jedyną osobą w Internetach, która zmaga się z tym zadaniem i chce w najbliższych miesiącach zakończyć pisanie. Początek maja - zostały niecałe dwa miesiące. Najlepszy czas na rozterki z cyklu czy zdążę napisać? Ile czasu zajmie pisanie? Jeśli dopiero zaczynasz pracę to mam dla Ciebie dobrą wiadomość: zdążysz. Ze spokojem. O ile weźmiesz się do pracy i nie będziesz odkładać pisania na jutro ;) Obecnie piszę pracę na temat roli zieleni przyulicznej w mieście na przykładzie jednej z głównych ulic Poznania. Dziś opowiem o kilku małych trikach, które od jakiegoś czasu pomagają mi wziąć się w garść i w miarę systematycznie popychać pracę naprzód. 
Nie ma nic gorszego niż zmuszanie się do pisania czegoś przeraźliwie nudnego. Ale przecież nie dotyczy to pracy magisterskiej - w końcu wybiera się tu temat, który jakoś odpowiada indywidualnym zainteresowaniom, czyż nie? ;) Aby zachęcić się do pisania pracy szukam jak najwięcej aspektów tematu, które mnie najzwyczajniej w świecie ciekawią. Aby zmotywować się do napisania przeglądu literatury zaczęłam od poszukania realnych użytkowników mojej ulicy. W tym celu dołączyłam na Facebooku do grupy gromadzącej członków dzielnicy. Tam poprosiłam ludzi
o pomoc w odszukaniu mniej znanych archiwalnych  zdjęć rejonu. Szybko uzyskałam konkretne
i przydatne wskazówki. Radość na początek, że tak wielu ludzi po prostu bezinteresownie mi pomogła :) Kolejnym krokiem było przeprowadzenie ankiety społecznej. Tu  pozytywnie nastawiło mnie spore (a nawet bardzo spore) zainteresowanie mieszkańców, a ankieta praktycznie przeprowadziła się sama, zanim zdążyłam ten fakt zarejestrować w głowie ;) 
Kiedy ma się poczucie, że jakaś część pracy została zrobiona, dużo łatwiej zabrać się do etapów bardziej męczących. Ale i na nie są sposoby:

Podzielenie (szczególnie ciężkiego) rozdziału na mniejsze, rozłożone w czasie kroki, to najlepsze, co można zrobić, aby uniknąć  paniki pod koniec. Deadline chuchający w szyję często działa paraliżująco. A mając plan można całkiem miło pogodzić pisanie pracy z resztą aspektów życia.
I mieć też to prywatne ;-)

Zaplanowanie pracy to dopiero początek zabawy. Prawdziwa gra zaczyna się, gdy trzeba już przystąpić do działania i poszczególne etapy realizować. Prawie dwa miesiące wydają się tak odległym terminem, łatwo usprawiedliwiać dzisiejszą prokrastynację, bo przecież jeszcze tyle czasu zostało...no właśnie, do czasu. Przychodzi taki magiczny moment, gdy nagle nadmiar czasu zamienia się w szaleńczy wyścig, by zdążyć. A to już takie fajne nie jest. Lepiej wcześniej się nastawić na robotę.

To punkt, który jest moim pomagaczem numer 1 ;) Żeby nie zanudzić się kompletnie drążąc przez długi czas jeden temat, warto szukać rozrywek dla mózgu. Najzwyczajniej w świecie zmienić płytę, żeby nie wpaść w rutynę. W poprzednim poście pisałam o moich ulubionych TED/TEDx Talks
i dlaczego lubię przeplatać je z pisaniem pracy magisterskiej. Ponadto, niezastąpiona jest rola Spotify - gotowe playlisty wymiatają. Bardzo dobrze słucha się w tle tych z kategorii koncentracja, a dla odmiany przełączam na któregoś z ulubionych wykonawców. Balans musi być ;)
Pisanie pracy to też dobry czas na odkrywanie nowych napojów i pilnowanie, by dostarczać organizmowi odpowiedniej ilości płynów, co wpływa przecież na pracę mózgu. Jeśli nie woda, to może herbata? O herbacianych odkryciach wiosny pisałam tutaj. A tutaj o zimowych. Dla miłośników napojów zimnych - koktajle owocowe! Mrożone/świeże owoce + woda/mleko+blender
i gotowe. Najczęściej stawiam na banany albo mrożone maliny :-)
Na koniec Złota Rada, bez której wszystkie inne można wyrzucić do kosza już teraz. Panika nigdy nie działa dobrze. Stres w zdrowych, mobilizujących dawkach - owszem, wręcz pomaga trzymać się w ryzach i pracować. Zdecydowanie nie polecam nadmiernego ekscytowania się i przejmowania tematem. Dużo lepiej niż rozmyślanie o tym, że się nie da, nie zdąży i inne nie wychodzi zwyczajne skupienie się na pracy. Złoty środek to klucz do sukcesu.


Jakimi zasadami kierujecie się pisząc prace? Co pomaga Wam się zmotywować? Co robicie, by nie wpaść w sidła stresu?

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Dla mnie bomba, choć magisterki już nie robię, ale ten post powinien dotrzeć do jak największej liczby studentów,bo jest baaardzo przydatny :)
    Zaraz podeślę link kumpelce, która ze swoją pracą ma olbrzymi problem. Może jej pomoże ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CTak własnie od mnie dotarło, że teraz powoli zaczyna się ten gorący czas i może jakieś ziomki szukając porad w google odnajdą moje przemyślenia.
      Pozdrawiam Cię bardzo wiosennie, miłego wieczoru! ;)

      Usuń
  2. "Nie odpuszczaj" szkoda, że nikt mi tego nie powiedział, jak pisałam pracę po studiach podyplomowych… odpuściłam i nie skończyłam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie odpuszczaj to najtrudniejszy punkt, pilnować siebie to dopiero wyzwanie ;D o czym pisałaś pracę? Respekt za podejście do podyplomowych:)

      Usuń
  3. Świetny post! Jak w końcu zdecyduje się na magisterkę to sobie zajrzę tutaj żeby poukładać wszystko jak należy:)

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM