Kończę studia

22:36:00

 
 A balon to element pięknej dekoracji przyjęcia urodzinowego pewnej młodej damy ;-)
 
Do pełni szczęścia zostało mi napisanie ostatniego egzaminu w semestrze, skończenie magisterki oraz obrona. A potem - bye, bye studenckie życie. Klikając i klikając w milionie rycin, wykresów i mapeczek mam sporo czasu na refleksję. Youtube znam na pamięć. Spotify - tak mniej więcej w połowie. I tak sobie myślę, myślę i myślę...że ostatnie pięć lat było w sumie ciekawym czasem.

Poznałam...grono ciekawych osób :-) zarówno tubylców, jak i przybyszów z różnych zakątków kraju. Było to sporą odmianą w porównaniu z liceum, gdzie wszyscy pochodzili najdalej z okolicznych miejscowości i w miarę znali miasto. Rozmowy o słowach i powiedzonkach z różnych rejonów - zdecydowanie to będzie mi się kojarzyło z pierwszymi latami studiów:D Jak pojąć, jaka jest różnica między jo i tej? Albo czy pyzy mogą być z mięsem, czy tylko bez nadzienia i na parze?  
Poznałam sporo nowych osób, ale równocześnie ogromnie się cieszę, że dawne, szkolne przyjaźnie przetrwały pójście na studia...i w zdecydowanej większości trwają do dziś ;-)
 
Odkryłam...że studia to nie tylko nauka to egzaminu czy kolokwium, ale przede wszystkim - szkoła życia. Nie ma wychowawcy przypominającego o ważnych terminach, deadline'ach, płatnościach. Wszystko trzeba ogarniać samemu. Teraz przekomiczne wydaje mi się to, jak człowiek stresował się wypełnianiem po raz pierwszy indeksu ;D I równocześnie bardzo się cieszę, że na studiach drugiego stopnia już nie trzeba zbierać podpisów na papierze ;-) Indeks leży w szafce na pamiątkę.

Polubiłam...znienawidzony przedmiot z lat szkolnych - WF. Przez lata męki nie mogłam pojąć, czemu zajęcia sportowe w szkole w zdecydowanej większości opierały się na absolutnie wszystkim dyscyplinach, w których czuję się conajmniej źle, czyli: wszelkie gry zespołowe (koszykówka, siatkówka wałkowane non stop), gimnastyka (wymyki, odmyki i inne koszmary związane z rzucaniem się na drążek) czy zajęcia na basenie. Zajęcia z wychowania fizycznego na studiach był...idealne! Nie musiałam się zmuszać do gier zespołowych (ciężko tam odnaleźć się introwertykowi). Mogłam wybrać. Tak, pierwszy raz w życiu wybrać, co chciałabym poćwiczyć. Sympatyczny aerobik w połączeniu z ćwiczeniami na różne części ciała  - czego chcieć więcej? W drugim semestrze odkryłam równie ciekawe i zarazem milion razy bardziej męczące zajęcia ze spinningu. Rowerki stacjonarne w tempie super szybkim były wyczerpujące, ale też dawały radość po zakończeniu ćwiczeń :D
 
 To stosik około 3/4 zeszytów z polskiego. Pozbyłam się większości notatek ze szkoły. Tych jednak jest mi żal wyrzucić, tyle czasu spędzonego razem i serce boli ;)

Zrozumiałam...sens zadań domowych z języka polskiego w latach szkolnych. Przez długi czas nie mogłam zrozumieć w jakim celu zadawano nam przepisywanie podręcznika do zeszytu. Gdy na trzecim roku zabierałam się za pisanie przeglądu literatury w pracy inżynierskiej - zrozumiałam. A wręcz pojęłam dogłębnie. Przepisywanie notatek służyło praktyce umiejętności parafrazowania. Wymyślanie tego, jak oddać sens wypowiedzi innymi słowami jest mi teraz niezbędne przy tworzeniu magisterki. 

Nauczyłam się...rozróżniać gatunki sporej liczby gatunków drzew, krzewów, roślin zielnych. Po polsku i po łacinie. W tym - chwastów, gdyż właśnie od nich zaczęliśmy naukę roślin. W sumie sympatyczne było ekscytowanie się tym, że jadąc pociągiem na wakacje, znało się nazwy chwastów na drodze:D Gdyby nie studia, nie zrobiłabym też kilku zielników.

You Might Also Like

8 komentarze

  1. Gratuluję! Studia to podobno najpiękniejszy czas, aż żal pewnie kończyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony nostalgia, a z drugiej jednak - już powoli czuję, że wystarczy uczenia ;-) czas na odmianę!

      Usuń
  2. no jo bejbe ;**
    pyzy tylko z mięsem.

    OdpowiedzUsuń
  3. ah! moje gratulacje!!! ;) Studia to był piękny czas, zawsze wspomina się je z nostalgią. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. racja ;-) jeszcze właściwie nie skończyłam, a już wspominam z nostalgią ;D

      Usuń
  4. Studiowanie to piękna sprawa i uważam, podobnie jak mój były wykładowca, że każdy powinien, choć na moment się tym zachłysnąć.
    Nie znosiłam kierunku, który studiowałam, a każdy dzień był dla mnie olbrzymim stresem, ale na uczelni spotkało mnie też wiele wspaniałych chwil, których nie da się ot tak wymazać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, studia uczą życia i od tej białej, i ciemniejszej strony ;-)Jaki kierunek studiowałaś?

      Usuń

INSTAGRAM