You should yes, czyli o mówieniu TAK

16:44:00


Sobotnie, cieplutkie przedpołudnie. Mogłam w tym momencie siedzieć na własnym absolutorium, rzucić biretem i zrobić pamiątkowe zdjęcie w todze. Jednak nie zdecydowałam się na to, co w sumie kłóci się z tematem przewodnim tego posta, bo jak mówienie w życiu TAK ma się do rezygnowania z czegoś? Tak, moją logiką jest brak logiki i jestem do tego przyzwyczajona ;-)

 Jak wspominałam, w ostatnim poście, tegoroczny początek lata do dla mnie okres dość przełomowy - koniec studiów, koniec tyyyylu lat nauki, czas przeskoczyć na inny schodek drabiny życia i zacząć coś nowego. Teoretycznie mogłabym rozciągnąć jeszcze troszkę czas i bronić się we wrześniu - i, mówiąc szczerze, nawet przeszło mi to przez myśl - ale głośniej krzyczał jednak wewnętrzny głos mówiący, że zioom, ogarnij się, rusz tyłek i zamknij rozdział pt. "Studia", bo szukasz tylko wymówek, żeby odłożyć pracę. No i tak, było w tym sporo racji ;-) Napisanie magisterki nie było tylko napisaniem magisterki, ale udowodnieniem sobie, że mogę pokonać własne słabości i tak, tylko ode mnie zależy, czy dam radę. I jestem teraz z siebie bardzo dumna! A kto studiuje kierunek typowo projektowy ten wie, że napisanie pracy zajmuje sporo czasu - poza wypoceniem książki drugie tyle poświęca się na opracowania graficzne, analizy, wymyślenie projektu, plansze z podsumowaniem całości pracy...no, troszkę tego jednak jest.

<3

Miesiące problemów z kolanem nauczyły mnie super rzeczy: najbardziej boli to, co niewyleczone.
I to w sumie pięknie sprawdza się w różnych dziedzinach życia. Przed operacją bardzo bałam się bólu po zejściu znieczulenia. Skoro po każdym z nawracających skrętów bolało taaaaak strasznie, to jaki dopiero ból mnie czeka po szyciu tego, co zepsute? Życie, jak to życie - lubi robić niespodzianki. Zaczął się drugi tydzień po zabiegu, a ból od tego czasu ani razu nie okazał się nawet w połowie tak nieznośny, jak przy każdym ze skręceń w minionym roku. Życiowa logika - spodziewam się dramatu, ten nie przychodzi. I dla balansu, nie spodziewam się - przychodzi ból z gorszym natężeniem. 
Lekcja z tematem kolanko bardzo dosadnie uzmysłowiła mi, że granice są tylko w głowie i tylko ode mnie zależy co zrobię ze swoim życiem. Napisanie magisterki w pierwszym terminie to jedno z pierwszych działań , które podjęłam w ramach akcji działania na tak, czyli nie zamykania się na nowe, lecz brania losu we własne ręce. Szkoda marnować energię na odkładanie życia na później.


 Lipiec otwieram jako miesiąc mówienia TAK na różnych płaszczyznach życia, zaczynając od największej oczywistości, czyli hopefully zostania w końcu mgr inż. arch. kraj., jakbyście zdążyli przypadkiem zapomnieć, o czym wspominam w każdej linijce tego posta ;-) Tak. jestem dumna, że nie odpuszczam życiu. Myślę, że docenianie własnych osiągnięć to coś, co warto pielęgnować. Nie mylić z pychą, bo to zdecydowanie mnie nie kręci. Chciałabym zacząć doceniać siebie i swoje osiągnięcia. Powoli zaczynam spełniać swoje marzenia. I niedługo znów zacznę skakać. I to tak naprawdę, w rzeczywistości! 
Życie jest spoko. Warto je doceniać i nie żałować niewykorzystanych okazji. Żyć dziś, a nie odkładać  życie na później. Bo może być za późno.



You Might Also Like

5 komentarze

  1. Jestem z Ciebie dumna :*** Świetny post i jego przesłanie :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje! I w związku z osiągnięciem tytułu i w związku z przełamaniem swoich słabości i tego leniuszka, który każdemu bardzo często towarzyszy - niestety. Bardzo mi się podoba Twoja akcja odnośnie mówienia sobie i życiu TAK! Postaram się również być bardziej uważna w dawaniu sobie szansy na robienie cudownych rzeczy!;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monotematyczna, dziękówka;-)Nie jest łatwo, ale trzeba iśc do przodu i przełamywać swoje granice.

      Usuń
  3. Zaczepiste jest to ostatnie zdjęcie ^^!

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM